Polub nas
Do góry

Ayrton Senna Da Silva – recenzja

„Ayrton Senna Da Silva” zabawa formą, to wciąganie widza w opowieść o mistrzu Formuły 1, który w rodzinnej Brazylii traktowany był jak człowiek wielki, a po śmierci urósł wręcz do rangi świętego.

Teatr IMKA po przerwie powrócił do wystawiania spektaklu Ayrton Senna Da Silva.

Przedstawienie, jest dosyć nowatorskie i nie należy do łatwych w odbiorze.”Ayrton Senna Da Silva” zabawa formą, to wciąganie widza w opowieść o mistrzu Formuły 1, który w rodzinnej Brazylii traktowany był jak człowiek wielki, a po śmierci urósł wręcz do rangi świętego. Przedstawienie można by rzec jest z pozoru dosyć statyczne. Nie ma typowej akcji. Ruchy aktorów ograniczają się do wprowadzania ciała w wibracje, jakie czuje kierowca w czasie superszybkiej jazdy i kilku kroków.

Sztuka ta jest sumą ciekawych rozwiązań formalnych. Scena znajduje się na specjalnie wybudowanej na potrzeby sztuki potężnej antresoli, z tyłu, za plecami aktorów jest siatka z mocnych reflektorów. Światła, podobnie jak muzyka grana na żywo przez DJ są prawie równoprawnymi aktorami sztuki. Budują przedstawienie i podkreślają zmieniające się nastroje.

Przedstawienie stoi na granicy dialogu i monologu. Są 3 osoby, ale czasami ma się wrażenie jakby była jedna, innym razem wydaje się, że jest ich co najmniej pięcioro. Na przemian z gorącą relacją sportową prosto z wyścigu serwowany jest chłodny przekaz prasowy. To trochę tak jakby obok siebie postawić T. Zimocha i J. Paradowską.

Ayrton Senna Da Silva  
Kakofonia dźwięków, gdzie ryk silnika przełamywany jest przez wypowiedzi bohaterów i przesterowany głos megafonu, odliczający minuty do startu, wraz ze zmieniającymi się w rytm akcji światłami sprawiają, że to statyczne z pozoru przedstawienie nabiera tempa i oddziałuje na wszystkie zmysły. Momentami donośne dźwięki ryku silnika czy pisk opon sprawiają, że w wibracje wpadają także nasze ograny wewnętrzne. Formy narracji sprawiają, że przez cały czas trwania sztuki trzeba naprawdę się koncentrować, co powoduje, że w połowie przedstawienia mimo dużego zaciekawienia można poczuć, że umiejętność koncentracji mocno spada, a nie ma chwili wytchnienia, bo przedstawienie trwa i zgubienie urywka może sprawić, że pogubimy się w całej sztuce…

Możliwe, że moja chwilowa dezorientacja wyniknęła z nieznajomości biografii bohatera i wrodzonej niecierpliwości, ale obawiam się, że nieco więcej osób może mieć podobne wrażenie. Przedstawieniu towarzyszyły archiwalne nagrania, które były wyświetlane na szerokiej płachcie za sceną. Wiem to gdyż widziałam je w czasie próby dla mediów. Siedząc w czasie sztuki w 2 rzędzie nie było mi pisane tego zobaczyć, gdyż perspektywa z rzędów blisko sceny była mocno ograniczona.

Ayrton Senna Da Silva

Zaletą przedstawienia jest fakt, że realizatorom i reżyserowi udała się sztuka realnego oddania miejsc, w których rozgrywała się akcja. Już od początku sztuki czułam się jak na torze F1, był ryk silników, pisk opon, żywa relacja sportowa, głosy technicznych, a mocne acz ciepłe w barwie halogeny stojące za plecami aktorów zabierały nas na gorące brazylijskie plaże…

Ayrton Senna Da Silva to sztuka, przed obejrzeniem której warto zapoznać się nieco z historią mistrza F1. Łatwiej wtedy będzie podążać za akcją i pełniej zrozumie się nawiązania do religii, które dla mnie początkowo były trochę niezrozumiałe, ale wiadomo Brazylia to kraj bardzo religijny, nie wiedziałam jednak, że Senna był tak żarliwym katolikiem.

Teatr IMKA oferuje naprawdę ciekawe przedstawienie z wieloma dosyć innowacyjnymi elementami. Osobiście uważam, że mogłoby być nieco krótsze, gdyż próba pełnego skupienia przy błysku świateł i głośnej muzyce potrafi wyciągnąć z widza sporo energii. Jednak mimo tego warto było przekonać się, że trójka aktorów w sztuce z bardzo ograniczonym ruchem scenicznym, przy akompaniamencie DJ’a i świateł potrafi wciągnąć i w dynamiczny sposób zbudować przedstawienie.

Więcej w dziale Teatr