Polub nas
Do góry

Florence wystąpiła na Open’er festival 2016 rzucając urok miłości niczym Kupidyn

Nieprawdopodobne chwile z Florence and The Machine napisały kolejny piękny etap na polskiej ziemi.

Czasem słońce, czasem deszcz – Bollywoodzki Open’er. Ten festiwal to nie tylko uczta dla duszy ale i oczu. Piękne wschody i zachody słońca, przysłaniające go deszczowe chmury, ale i też pełna tęcza, która uraczyła nas pierwszego dnia przed występem Florence and The Machine.

Najbardziej wyczekiwany, uwielbiany, utalentowany (i chyba najwyższy !) kochany Rudzielec czyli Florence Welch

W mojej opinii najbardziej klimatyczny, intymny koncert podczas całego Festiwalu. Co więcej, stwierdziłam, że najlepsze koncerty muszą zacząć się od niekontrolowanej gleby, bo taką zaliczyła wokalistka na starcie. Znaczy to jedno, gigantyczne pokłady ogromnej energii i radości! A Ona, swoim znanym, zwiewnym i bosym krokiem wzdłuż sceny w tę i z powrotem, sprowadziła się na chwilkę do parteru, by już za chwilę ulecieć dźwiękami i z nami wszystkimi do najpiękniejszego, najczystszego miejsca – pod same gwiazdy na Openerowskim niebie.

Chwilowe przerażenie w oczach i zaparty dech pierwszych rzędów najwierniejszych i najlepiej przygotowanych fanów Florence…. ale nie, WSZYSTKO OK! Wokalistka znana ze swojej naturalności i absolutnie żadnej krzty gwiazdorzenia, spuentowała zajście śmiechem i porozumiewawczym gestem…

 „ohh well, it happens” Show must go on!

Usłyszeliśmy najpopularniejsze utwory z pierwszych płyt FATM, a także z najnowszej „How big How Blue How Beautiful” do której powstał epicki już long play video emocjonalnej historii. Sama set lista była ułożona w taki sposób, że najbardziej energiczne utwory momentami zostały idealnie wyciszone przez te spokojniejsze, do których Florence stworzyła bardzo intymną atmosferę jak wtedy gdy je pisała. Dodatkowo prosząc abyśmy byli obecni tu i teraz, pochowali smartfony i docenili chwilę obecną, bo to emocje przeżywane, a nie filmiki (choć tworzą fajną pamiątkę) będą najsilniejszym wspomnieniem.

NIE PRZEGAP: Wzruszający gest Florence Welch

No i nie powiem, Florence też będzie miała co wspominać, bo Brokatowi Fani oprócz przygotowanych specjalnie na te okazję plakatów do jej garderoby, zorganizowali także kolejną niespodziankę, gdzie podczas pierwszych taktów „Spectrum” unieśli do góry multum balonów z kolorowymi lampkami wewnątrz, dając wyraz temu, o czym Flo wspomniała przed piosenką (spread the love),  że miłość jest najpotężniejsza z wszystkich emocji (zwalczy każdy terroryzm), wszyscy jesteśmy pod tym samym niebem, a świat potrzebuje właśnie tej miłości- a my, polscy fani, posiadamy ją w gigantycznych ilościach i powinniśmy ją zabrać stąd ze sobą, by móc dzielić z innymi.

Uroczo sama też wskazywała palcem na polska publiczność podczas wypowiadania słów: „I know, I can count on you.. Poland” Wokalistka wzruszała się podczas tego koncertu niejednokrotnie. A cały czas nawiązując do tematu miłości (bo  tak też ją kojarzymy) „zapytała Are you ready to dance?” rozpoczynając na pełnej petardzie utwór „Spectrum” w ręce trzymając flagę LGBT . Dając jednoznaczny wyraz temu że „love is love” a wszyscy skandowali z nią te 3 jakże ważne słowa na tle minionych zdarzeń.  Przy końcowej (tak przypuszczaliśmy) piosence „Dog days are over” pomyślałam, że Florence to najlepszy życiowy Coach czy jak kto woli, kobieta z misją.

Pełną relację video z koncertu znajdziecie tutaj.

Nie da się ukryć, że podczas koncertu FATM można doznać najprawdziwszego Katharsis, bo Flo dosłownie wypiera nas z brudów, negatywnych emocji i niepowodzenia – dając najlepszy i najprostszy przepis na udane życie dosłownie w trzech prostych punktach :

1. Coś do zrobienia (mieć pasję i radość z życia)
2. Ktoś do kochania ( miłość to jedyne co się mnoży i wraca gdy się tym dzielimy)
3. Nadzieja na coś (pamiętaj, mimo tego, co się złego może dziać w danej chwili przyjdzie czas i będzie lepiej i „Dog days are over!”)

Czy był bis? Pytanie! Oczywiście, że tak! Florence doskonale wie, że w Polsce ma rzeszę oddanych serc. I takie też znowu zaskoczyły ją podczas utworu „Third Eye” (specjalnie dla polskich fanów) gdzie w górę powędrowało złote „Trzecie oko” w mnogich ilościach (pre akcja #EyeLoveMyself) z wyciętym sercem zamiast źrenicy w środku – znaczek, który Florence otrzymała od fanów przed koncertem, symbolizujący patrzenie na świat sercem, przez pryzmat miłości – przede wszystkim do samego siebie, zauważania własnych uczuć, potrzeb – bo wszystko zaczyna się od nas samych, jeśli chcesz zobaczyć lepszy świat na zewnątrz, sam stań się lepszy poczynając od zmiany w sobie.

florka

Foto: Zuza Sosnowska / Alter Art

To był najbardziej wzruszający moment dla Florence, widać było, że po raz kolejny poczuła niesamowitą więź porozumienia i wyznawanych wartości. Myślę też, bo takie wrażenie sprawiał jej wyraz twarzy, że czuła świadomość tego, że robi naprawdę coś How Big How Beautiful – tu na ziemi.

DZIĘKUJEMY, BYŁO NAJPIĘKNIEJ!  <3

P.S. I ogromna Piona dla oficjalnego Fan Klubu Florence and The Machine za takie przygotowanie!

Więcej w dziale relacja