Polub nas
Do góry

Katastrofa w 4 częściach – „Sabat dobrego domu”

„Klątwa, odcinki z czasu beznadziei” to serial teatralny Strzępki i Demirskiego – jednego z najlepszych duetów teatralnych lat. 29 czerwca miała miejsce premiera trzeciego, przedostatniego epizodu serii: Sabat dobrego domu. Zakończyła się owacjami na stojąco…

„Klątwa, odcinki z czasu beznadziei” to serial teatralny Strzępki i Demirskiego – jednego z najlepszych duetów teatralnych lat. 29 czerwca miała miejsce premiera trzeciego, przedostatniego epizodu serii: Sabat dobrego domu. Zakończyła się owacjami na stojąco.

Początkowo nikt specjalnie nie wierzył w sukces tak nowatorskiego przedsięwzięcia. Połączenie filmowej technologii z tradycją przekazu teatralnego – dla większości widzów, przyzwyczajonych do pewnych standardów, mogło to być nie do przyjęcia. Nieufnie podchodzono do tematu. Rozłożenie a 4 epizody, scenicznej wizji katastrofy ludzkości, groziła popadnięciem w kicz lub przesadę. Jak się jednak okazuje, wiat jest na tyle różnorodny, a państwa niespokojne, że na każdym kroku można być świadkiem kolejnej, alternatywnej wizji upadku świata pewnych wartości. Dekadę temu przerażał nas terroryzm, dziś obserwujemy jak wojna toczy się na sąsiedniej Ukrainie. Ludzie albo nie dorośli do demokracji, albo do władzy. Tymczasem, jak wskazywała w swojej książce „Szaleństwo władzy” Barbara Tuchman, ci którzy decydują o losach świata, mają skłonności do irracjonalnych decyzji, które w efekcie są tragiczne w swoich skutkach.

Podzielenie serialu na kilka epizodów od początku było dobrze przemyślane. Chodziło o uchwycenie zmienności i niestabilności naszej codzienności, zwłaszcza obecnie, kiedy jesteśmy świadkami szalenie dynamicznych, burzliwych czasów. Zarówno w sferze politycznej, jak i społecznej.

teatr imka

W 3 epizodzie bohaterowie nie radzą sobie z wprowadzoną demokracją bezpośrednią. Panuje chaos i bałagan. Szczekające i nierozumne psy są uosobieniem najwyższych rangą polityków, którym zależy, tak jak świniom z „Folwarku Zwierzęcego” na utrzymaniu się jak najdłużej przy przysłowiowym korycie. Tym samym otrzymujemy przygnębiającą odpowiedź na pytanie, jaką mentalność mają osoby reprezentujące nas w Sejmie i dlaczego niektórzy ze wzruszeniem wspominają czasy Polski Ludowej, do której bohaterowie przenieśli się, za pomocą tajemniczej siły. Wśród nich zdania na temat socjalizmu są podzielone. Jednym z większych entuzjastów jest młodzieniec, który chce walczyć o wolność, gardzi przywilejami i z premedytacją drze kartki na towary luksusowe. Przed teleportacją był jednym z tych ładnie ubranych chłopców, którzy piją kawę z mlekiem sojowym i przesiadują na placu Zbawiciela, sam kilkakrotnie używa słowa hipster i ten hipsterski porządek stara się wprowadzić w nowych-starych realiach. Drugą osobą jest ksiądz. Nigdy później Kościół Katolicki nie miał tak dużego poparcia, jak w czasach jego największego zwalczania. Stosunki Kościoła z władzą są w sztuce przedstawione w sposób groteskowy. Kardynał nie może się doczekać kolejnych męczenników, szykanowania i cenzury. To sprawia, że Kościół staje się ponownie instytucją krnąbrną, a co za tym idzie-atrakcyjną. Duchowny za żadne skarby nie chce wracać do teraźniejszości, która oznacza falę krytyki i utratę autorytetu. Sam ochoczo biczuje się i szuka następnych śmiałków. To irracjonalne zachowanie i ślepe zapatrzenie we własne korzyści bawi widzów, ale też zostawia gorzki posmak. Przeświadczenie o naprawdę wątpliwej kondycji społeczeństwa. Społeczeństwa, uwikłanego w sieć bezsensownych gier i daremnie szukającego wyzwolenia z kajdan podziałów i konfliktów. Społeczeństwa, które po serii zawodów, zaczyna wątpić w sens i cel swojego istnienia.

teatr imka

Aktorzy wprowadzają zmęczone społeczeństwo w stan kryzysu, aby odtworzyć możliwe scenariusze zachowania ludzi w trakcie sytuacji kryzysowych. Magia miesza się z absurdem, czarownice wnikają w ciała dawnych burżujek, a aktywistkę prześladuje uwięziona w jej ciele służąca Krysia. Serial Strzępki i Demirskiego to typowy przykład teatru politycznego. Mimo, iż obecnie teatr nie pełni już roli ostatniego bastionu wolności słowa, a na deskach nie rozgrywa się gra pomiędzy cenzorem, twórca a widzem, nadal silnie udziela się w kontroli i nazywaniu wszelkiego rodzaju społecznych patologii. Ponadto, rozwój technologiczny i możliwość wykorzystania nowych mediów w teatrze, poszerzają wachlarz możliwości i pozwalają na wzajemne, sceniczne demaskowanie się pewnych społecznych i politycznych struktur.

klątwa

Trzeci epizod opowiada o niespełnionych marzeniach, wygórowanych ambicjach i braku zrozumienia. Ludzie nie słuchają siebie nawzajem, a co gorsze, nie słuchają już nawet siebie. Jedynymi dźwiękami jakie z siebie wydają jest przywołane w spektaklu „bla bla”, czyli słowa bez żadnego znaczenia. Tak się teraz komunikujemy. Szybko i bez zastanowienia. Wypowiedzi niczego nie wnoszą, a życie jest miałkie. Sztuka bezpośrednio nawiązuje do szeregu refleksji jakie nachodzą Polaków w czasie obchodów 25 lat wolności. Jacy byli kiedyś, jacy są teraz, czy stali się tym kim chcieli i czemu tak często odpowiedź na te pytania przynosi zawód. Kiedyś walczono z komuną, dziś w czasach demokracji sejm nie potrafi nawet ustalić porządku obrad. Sabat dobrego domu ma być antidotum na znalezienie wyjścia z ciemnego korytarza porażek, na pocieszenie młodych ludzi, którym obiecywano gruszki na wierzbie, na wyjście ze smutku i wykorzystanie resztek życia w dowolny sposób. Może tu chodzić, o przywołane w sztuce, skreślanie numerków w totolotku czy marzenie o własnym jachcie.

Więcej w dziale Teatr