Polub nas
Do góry

„Między Nami Dobrze Jest” – recenzja filmu

Do kin wchodzi właśnie filmowa wersja głośnego i nagradzanego spektaklu TR Warszawa „Między nami dobrze jest”, czyli sztuki, która (obok głośnej „Wojny polsko-ruskiej”) przyniosła Masłowskiej rozgłos…

Do kin wchodzi właśnie filmowa wersja głośnego i nagradzanego spektaklu TR Warszawa „Między nami dobrze jest”, czyli sztuki, która (obok głośnej „Wojny polsko-ruskiej”) przyniosła Masłowskiej rozgłos. Tekst jest opisem polskiej świadomości poprzez konwencje językowe, jakich na co dzień używamy.

między nami dobrze jestW teatrze było straszno i śmieszno, a przez meandry słodko-gorzkiej rzeczywistości prowadziła nas doborowa obsada aktorska z Danutą Szaflarską na czele. Jarzyna postanowił całe swoje doświadczenie wizjonera teatralnego przenieść na duży ekran i spróbować w sposób niewymuszony przenieść na filmową kliszę konstatacje Masłowskiej na temat kondycji polskiego społeczeństwa. Chcąc nie chcąc biorąc przy tym udział w rywalizacji z pierwowzorem scenicznym czyli de facto stając do pojedynku z samym sobą.

Film przypomina nagranie spektaklu teatralnego z wykorzystaniem dobrodziejstw techniki, na które nie można sobie pozwolić grając przed żywą publicznością. Clue struktury są efekty audiowizualne takie jak rysowanie wyimaginowanym pisakiem granic słynnego pokoju, który mieści 3 pokolenia kobiet czy zabawa wymiarami, kiedy to monolog Romy Gąsiorowskiej oglądamy w stworzonym techniką starej animacji telewizorze. Jarzyna wyraźnie chciał w filmie (tak jak to robił w teatrze) uwypuklić sens i przesłanie świetnie skonstruowanego językowo tekstu. Cała otoczka i efekciarstwo tylko przeszkadzałyby w odbiorze stąd są jedynie narzędziem w rękach aktorów a nie substytutem całej akcji mającym stanowić o wartości filmu. „Między nami dobrze jest” to typowa próba przeniesienia teatralnych środków artystycznego wyrazu na duży ekran. Trzeba dodać, że zabieg zakończył się sukcesem.

Zarówno w sztuce jak i w filmie wszystko jest mocno (miejscami wręcz makabrycznie) przerysowane. Ten miraż absurdu z groteską pozwala jednak dostrzec smutną konstatację na temat nas samych, pozwalając na szybkie odreagowanie niewygodnej prawdy za pomocą śmiechu.

Głównymi bohaterkami sztuki są żyjące poniżej minimum socjalnego, zamieszkujące ciasną warszawską kawalerkę przedstawicielki trzech pokoleń kobiet: Osowiała Staruszka na wózku inwalidzkim, jej córka Halina i wnuczka – Mała Metalowa Dziewczynka w warkoczykach. Paletę osobliwości uzupełniają ich sąsiedzi – roznosicielka ulotek Bożena i reżyser filmu „Koń, który jeździł konno”, a także dwójka aktorów, prezenterka telewizyjna oraz pragnąca ratować różnego rodzaju „biednych ludzi” Edyta. Rozpad więzi między postaciami rozwija się głównie na poziomie języka. Kasjerka z marketu operuje nowomową pożyczoną z kolorowych gazet. Otyła sąsiadka samą siebie przedstawia jako „grubą świnię”, która nie powinna zaśmiecać ludziom ich widoku. Babcia nienaganną polszczyzną opowiada o wybuchu wojny, a wnuczka prócz wulgaryzmów wyrzuca z siebie słowa, które znalazła w Internecie, ale których znaczenia nie rozumie. Seniorka nie potrafi swojej idealistycznej wizji świata skonfrontować ze smutną, mało doniosłą rzeczywistością, a Metalowa Dziewczynka otoczona od dzieciństwa marnością i starymi krzyżówkami z „Pani Domu” jedyne wyjście z impasu widzi w buncie. Chociażby werbalnym.

między nami dobrze jest

[dropcap size=small]W[/dropcap] „Między Nami Dobrze Jest” Masłowska bardzo brutalnie rozlicza się z polską transformacją. Dialogi w głównej mierze oparte są ironicznie zinterpretowane cytaty z popkultury, szyderstwa z języka reklam, kolorowych czasopism, tabloidów i stereotypów narodowych.

Jarzyna umieszczając swoich bohaterów w minimalistycznej, bardzo umownej przestrzeni, stworzył idealne tło, na którym wszystkie atuty tekstu objawiają się ze zdwojoną siłą, a surrealność historii nie zostaje w żaden sposób urealniona. Nadal traktujemy ją jako dziejącą się w alternatywnej rzeczywistości. Dzięki temu możemy jakoś pzełknąć tę porządną dawkę absurdu i tragizmu z jaką mamy do czynienia. Jarzyna uchwycił duszę tego tekstu i wydobył jego odrealniony rdzeń pozwalając mu zabłysnąć jako tragikomicznej, wyzutej z realizmu farsie.

Więcej w dziale FILM