Polub nas
Do góry

Stephen King – Król horroru

Co takiego mają w sobie dzieła niekoronowanego mistrza horroru? Co sprawia, że Stephen King wciąż jest jednym z najpopularniejszych pisarzy na świecie? Przeczytaj, a się dowiesz!

 

Wszyscy, którzy przeczytali chociażby kilka powieści, czy opowiadań Stephena Kinga mogą potwierdzić, że tak naprawdę NIE CHCE się ich kończyć. Z jednej strony chcielibyśmy znać zakończenie, ale z drugiej … właśnie.

Co takiego mają w sobie dzieła niekoronowanego mistrza horroru? Co czyni Stephena Kinga jednym z najbogatszych i najbardziej popularnych pisarzy na świecie?

Na początek może parę liczb. Ponad 70 napisanych książek (w tym zbiory opowiadań i scenariusze) wydanych w ponad 350 milionach egzemplarzy, ok. 20 komiksów, ok. 90 ekranizacji (filmy pełnometrażowe, seriale), majątek szacowany na ok. 2 miliardów dolarów, 66 lat życia (21 września King obchodził urodziny). Całkiem sporo tego wszystkiego. Rozumiem, że zadowoliłam fanów cyferek, zatem pozwólcie, że przejdę do rzeczy.

Stephen King

 

JĘZYK.  Przy czytaniu jakiejkolwiek książki Kinga praktycznie nie czujemy dystansu między autorem i czytelnikiem. Swobodny język, duża ilość potocyzmów, ale bez zbędnej przesady oraz płynność i lekkość. To wszystko sprawia, że pisarz wciąga odbiorcę w wykreowany przez siebie świat. Ktoś może powiedzieć, że te cechy charakteryzują wiele pozycji należących do literatury popularnej. Jednak jak powszechnie wiadomo, każda z tych cech ma co najmniej 10-stopniową skalę. W przypadku Kinga dałabym po 10 w każdej kategorii.

SZCZEGÓŁOWOŚĆ. King nie uważa, że diabeł tkwi w szczegółach, albo właśnie uważa i dlatego w nie wnika. W jego przypadku jest to niekwestionowaną zaletą. Nie chodzi tu tylko o opisy akcji, czy bohaterów, ale też o recykling na pozór błahych elementów. Recykling? King lubi wykorzystywać od czasu do czasu nazwy miejscowości, wydarzenia, postacie drugoplanowe, trzecioplanowe, które wystąpiły już w jakiejś jego książce. Bo jeśli było fajne, to dlaczego tego nie powtórzyć?

WIELOWĄTKOWOŚĆ. Osobiście mój numer jeden. Najlepiej widać to na przykładach najdłuższych powieści takich jak Bastion, czy Pod Kopułą, albo w nieco krótszym Miasteczku Salem. Bohaterów od cholery, wydarzeń od groma, a żeby było ciekawiej, to jeszcze poszczególne wątki  przeplatają się przerywając akcję w tych najbardziej emocjonujących momentach. I jak tu nie kochać Kinga?

Stephen King

 

AKTUALNOŚĆ. Nie ważne, czy powieść/opowiadanie jest z lat siedemdziesiątych, czy sprzed 10 lat, a może i sprzed paru miesięcy. Problemy, z którymi borykają się ludzie w dziełach Kinga są takie same. Nie mówię tu o wampirach, końcach świata, czy innych takich, ale raczej o wewnętrznych rozterkach albo problemach rodzinnych. O ponadczasowości opowiadanych historii świadczą powstające cały czas ekranizacje, które robią furorę na całym świecie.

SCHEMATYCZNOŚĆ. Niektórzy się z niej śmieją. Nostalgia Critic (Na nim wzorował się Niekryty Krytyk) urządził sobie nawet drinking game do To (It). Małe miasteczko w stanie Maine, jakiś alkoholik, jakiś rozwodnik, banda ZŁYCH dzieciaków i wiele innych. Mnie to jednak nie przeszkadza. Skoro facet siedzi w Maine, niech pisze o Maine, skoro miał problemy z alkoholem, niech pisze o alkoholikach. Dzięki temu wszystko jest bardziej realne.

FABUŁA. Dopracowana w każdym calu, stanowiąca idealny materiał na scenariusz filmowy. Zielona Mila, Skazani na Shawshank, Lśnienie, Misery, Pokój 1408. To tylko niektóre z wybitnych historii, które z sukcesem zostały przeniesione na szklany ekran. Niedługo do kin wejdzie najnowsza ekranizacja Carrie. Czekam z niecierpliwością.

Stephen King

Zapewne można by tak wymieniać jeszcze długo. Ale sądzę, że to są te najważniejsze powody, dla których Stephen King wciąż nie schodzi z pierwszego miejsca podium, jeśli chodzi o literaturę grozy (chociaż jak wiemy, nie do takiej jedynie się ogranicza). Zatem jeśli ktoś się jeszcze waha, albo nie wie, co ma czytać w te nadchodzące zimne, deszczowe, jesienne wieczory – to już wie. Miłej lektury!

Więcej w dziale felietony