Polub nas
Do góry

Strach przed klaunami: dlaczego nowy film „To” Stephena Kinga będzie sukcesem

Strach przed postacią klauna jest tak powszechny, że dorobił się nawet własnego terminu: coulrophobia.

Świat który potrafi zbudować jest bezprzykładny, sposób pisania uzależniający, a dialogi zawsze w punkt, jednak największą siłą Stephen Kinga jest to, że naprawdę potrafi wystraszyć

Z całym szacunkiem do takich dzieł autora jak m.in. „The Stand” czy seria „The Dark Tower,” najbardziej zawsze baliśmy się tego co zaprezentował nam w powieści pt. „To”. 

Za sprawą klauna Pennywise, urodzinowe przyjęcia dla dzieci zostały zrujnowane na wieki. Mimo, że klauny od zawsze wyglądały dość niepokojąco i podejrzanie to właśnie za sprawą Kinga, postaci znane z cyrku zyskały swoją własną kategorię horroru i zamiast bawić, zaczęły budzić w nas największe lęki (strona „I Hate Clowns” na Facebooku ma już ponad 400,000 fanów). Od seryjnego  mordercy Johna Wayne’a Gacy, Jokera, laleczki Poltergeist i sprawy „zabójczych klaunów” z 2016 roku, postać klauna zapisała się w kulturze popularnej jako synonim strachu i terroru. Jednak co powoduje, że tak naprawdę boimy się klaunów i co ważniejsze jak nowa wersja kultowego „It” może na nowo rozbudzić nasze głęboko skryte lęki?

 

Strach przed postacią klauna jest tak powszechny, że dorobił się nawet własnego terminu: coulrophobia. Mimo, że z początku miały śmieszyć i bawić w rzeczywistości odpowiadają za pobudzenie naszych najskrytszych lęków.

 

Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest „uncanny efect,” zjawisko, które sprawia, że jesteśmy zaniepokojeni za każdym razem, gdy widzimy na swojej drodze rzeczy z wyglądu przypominające człowieka, ale już na pierwszy rzut oka widzimy, że coś jest nie tak. Jedna z teorii mówi o tym, że w tego rodzaju sytuacjach niemal automatycznie zaczynamy myśleć o trupach i śmierci. Ten motyw doskonale pasuje do postaci Pennywise – skoślawiony uśmiech, upiorna skóra i wyłupiaste oczy – istota tak odstająca od wszelkich kanonów, nieludzka i okrutna, że niemal natychmiast wydaje nam się, że swą siłę czerpie z naszego strachu przed śmiercią.

Następną kwestią jest element zaskoczenia. Jako ludzie jesteśmy zaprogramowani na unikanie niespodziewanego i pogardę w kierunku rzeczy niepewnych. To, że omijacie pijanego i śmierdzącego gościa w tramwaju, albo zapijaczonego bezdomnego nie jest przypadkiem. Kiedy ktoś wyraźnie odstaje od ogólnie przyjętych norm społecznych, nasze mózgi zaczynają bić na alarm. Jedną z najważniejszych zasad dobrego klauna jest to, aby załamywać nasze oczekiwania i pogrzebać ostrożność.

Czytaj też: Stephen King – król horroru

Mimo, że ogromną popularność „czarnego oblicza klauna” zawdzięczamy właśnie Kingowi, to strach przed cyrkowymi postaciami pojawił się już dużo wcześniej. Francuski krytyk literacki, Edmond de Goncourt wspomniał o niepokojącej naturze klaunów już w 1876: „Świat klaunów jest przerażający, niepokojący i pełen obaw, ich samobójcze wyczyny, monstrualne gesty i oszalała mimika twarzy przypominają te, które normalnie oglądamy na dziedzińcach szpitali dla obłąkanych.” Od tego opisu minęło już ponad 100 lat, a mimo to ten opis wciąż wydaje się być bardzo aktualny i podobnie jak nieudany żart nie chce opuścić naszej świadomości.

„Kiedy coś jest tajemnicze, zazwyczaj kojarzymy to z nadchodzącym złem,” mówi Andre McConnell Stott z Uniwersytetu w Buffalo.

Być może King doskonale zdawał sobie z tego sprawę kiedy pisał swoją powieść, a może to jedynie silny wpływ narkotyków? Jakby nie było, jasne jest, że autor ma niesamowitą zdolność przemawiania do naszych pierwotnych obaw, którymi dociera do podświadomości czytelnika i uzewnętrznia to co skrywa się w naszych najgłębszych zakamarkach myśli. Z takimi umiejętnościami i naszym lękiem przed strzelającymi wodą kwiatami, nie ma powodu dla którego nowa wersja filmu „To” miałaby nie odnieść sukcesu. Twórcy mogą zebrać to co udało się w oryginale, a przy okazji podkręcić i naprawić niedociągnięcia sprzed lat. Kiedy w społeczeństwie pojawiają się poprzebierani za klanów mordercy, siejący spustoszenie w wielkich miastach, twórcy muszą po prostu zaprezentować nam nasze traumy i horror, który w ostatnich latach odżył ponownie.

Filmowe adaptacje powieści Kinga nie zawsze były udane.

Mimo to już po pierwszym zwiastunie nowej wersji „To” doskonale widać, że historia trzyma się oryginału, a przy okazji przyjmuje nowoczesne i świeże podejście do źródła strachu, które poznaliśmy lata temu. Pennywise z całą pewnością nie zamierza być najlepszym przyjacielem swoich ofiar.

Przypominamy zwiastun.

 

Obsada wygląda wspaniale, a cały obraz świeżo i nieprawdopodobnie przerażająco. Jednak nie prorokując; jasne jest, że twórcy raz jeszcze będą musieli sprawić, że wszyscy wyjdziemy z kin z nową chorobą: coulrofobią. Oczekiwania są ogromne (co zazwyczaj nie wróży niczego dobrego), mimo to wydaje się, że klauny ponownie zepsują niejedne dziecięce urodziny.

Więcej w dziale Qultura